Recenzja BurnBooster – Czy pomoże Ci schudnąć? Opinia okiem Dietetyka

Produkt/cena

Zaczynając od końca – stosując zalecenia z ulotki schudłem! Dlaczego więc nie jestem zadowolony z wyników? Bo mam wrażenie, że schudłbym i bez stosowania “cudownych tabletek” od tego producenta.

Same tabletki nie są złe – ich rozmiar nie przeszkadza w połknięciu, ani nie przyklejają się w przełyku.

Cena nie należy do najniższych, ale nie jest też jakoś wybitnie wysoka – ot standardowa, choć w tej cenie możliwy jest zakup znacznie lepszych kapsułek.

Brak jest też szczegółowego składu, z którym moglibyśmy się zapoznać przed zakupem, a producent kusi nas wymienionymi na stronie czterema składnikami, których dawki również nie zostały podane.

Całość zapakowana jest w elegancką plastikową buteleczkę, łatwą zarówno w otwieraniu jak i zamykaniu.

Opinie

Rzeczą, która mnie skłoniła do zakupu były opinie przeczytane na blogach i chęć przetestowania tego cudu na sobie. Do samego końca nie byłem jednak pewien, jako że równie dużo było tych pozytywnych, jak i tych odradzających zakupu z powodu nieskuteczności i złego składu produktu. Żałuję, że zupełnie nie przykładałem wagi do tych drugich, zapatrzony w BURNBOOSTERA jak w obrazek, nie dopuszczałem do siebie informacji, że może to nie być najlepszy wybór. Pochwalne artykuły zachwalały każdy jeden aspekt, a ja łykałem to jak młody pelikan. Szczególnie zabawna jest przytoczona na ich stronie pani dietetyk, która aktualnie jest jedyną dostępną opinią o BurnBoosterze cytowaną przez producenta. Sugeruje ona, że dietetyk z Warszawy – Patrycja Kostka, regularnie poleca swoim pacjentom akurat te kapsułki w momencie kiedy nie mogą schudnąć. Postanowiłem sprawdzić kim jest specjalista, którym się tak chętnie chwalą i dowiedziałem się, że… nie istnieje! Czy tak zachowuje się rzetelna firma? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam.

Opinie na Allegro

Brak jest rzetelnych opinii, które pozwoliłyby zapoznać się z wrażeniami “statystycznego Kowalskiego”. Przy próbach rozpoznania tematu otrzymamy wyłącznie masę artykułów jednoznacznie pozytywnych lub negatywnych. Nawet na allegro, gdzie wystawiono w sumie pięćdziesiąt pięć opinii, nikt nie napisał więcej niż jedno zdanie, a większość z nich to wręcz lakoniczne “ok” czy “mogło być lepiej”. Najbardziej pomocna opinia wybrana na Allegro to “jest okej”, co mówi samo za siebie. Jest okej, to znaczy co? Mogło być lepiej? Jest rewelacyjnie?

 

Wpadki producenta

Kontrowersje jakie znalazłem, a niestety szukam ich dopiero teraz, kiedy chcę opisać ten produkt, dla mnie wykluczają możliwość zaufania producentowi. Po pierwsze – do niedawna na stronie internetowej, a w dalszym ciągu na niektórych aukcjach dotyczących tego produktu, twórca chwali się, że wygrywa rankingi tabletek na odchudzanie. Problem pojawia się przy próbie weryfikacji tych danych bo… te rankingi nie istnieją, a stanowią tylko jakąś tabelkę na stronie, która została do tego celu stworzona. Brak jest informacji o ilości przepytanych osób, metodologii i innych podstawowych informacji.

 

Wpadka numer dwa, choć wpadką ciężko to nazwać, a bardziej jest to chwyt manipulacyjny – “celebryci używają BurnBoostera”, pojawiające się do niedawna zarówno na stronie internetowej, a w dalszym ciągu na niektórych aukcjach. Samo promowanie przez znane osoby jest popularnym zabiegiem producentów i nie może być oceniane negatywnie. Oni zyskują pieniądze za współpracę, a my sprawdzoną opinię osoby której ufamy i z którą sympatyzujemy. Problem BurnBoostera jest taki, że nie podawali jacy celebryci korzystają z tabletek, a teraz informacja ta zniknęła z oficjalnych stron. Podejrzane?

 

Ulotka

Ulotka to zbiór niezbędnych do stosowania preparatu informacji. Dowiadujemy się między innymi jak dawkować, otrzymujemy garść informacji dotyczących bezpieczeństwa stosowania produktu, czasu działania, łączenia suplementu z alkoholem i innymi używkami. Bez tych danych nie powinniśmy więc nawet podejmować kuracji. W razie wątpliwości ciężko znaleźć w przypadku tego preparatu jakiekolwiek wyjaśnienia.

 

Bezpieczeństwo stosowania produktu, skutki uboczne

Brak jest jakichkolwiek informacji dotyczących występowania skutków ubocznych, producent na stronie też twierdzi, że jest on całkowicie bezpieczny, ja również nie miałem żadnych nieprzyjemności. Zastrzega się jednak, że dzienna dawka (którą opiszę dalej) nie powinna być przekroczona, a także, że kapsułek nie powinny łykać kobiety w ciąży i dzieci poniżej 18 roku życia.

 

Czas działania

Tutaj producent obiecuje efekty “już po pierwszej kapsułce”, a spadek wagi ma być zauważalny po 2-3 tygodniach. To czy są to tylko puste obietnice czy też faktycznie tak jest, opiszę w dalszej części mojej recenzji, jako że nie chce się tu nad tym zbytnio rozwodzić. Co ważne, dla zachowania efektów, czyli swoistego ich “utrwalenia” należy spożywać suplement jeszcze przez miesiąc lub dwa po uzyskaniu wagi, na której nam zależy.

 

W ulotce, o czym wspomniałem wcześniej, producent zaleca też brak spożycia alkoholu czy innych używek w czasie kuracji, jednocześnie jednak zapominając o szeregu innych informacji, takich jak standaryzacja dawek substancji występujących w kapsułce.

Dawkowanie

W końcu – najważniejsza informacja w ulotce – dawkowanie. Jak spożywać to cudo, aby uzyskać efekty niczym Arnold Schwarzenegger? Przede wszystkim należy pamiętać o regularności i przyjęciu dawki, składającej się z jednej kapsułki dwa razy na dobę, przed posiłkiem, zapijając obficie wodą. Jak widzimy więc, jedno opakowanie 60 kapsułek wystarczy nam na miesiąc kuracji.

 

Skład

Skoro przedstawiłem Wam już tak istotne czynniki jak sposób przyjęcia czy bezpieczeństwo stosowania BurnBoostera, to czas przejść do tego, po co to kupujemy – składu. Na stronie producent chwali się, że “moc produktu bierze się z natury“. Czy rzeczywiście tak jest? Tutaj spotkało mnie pozytywne zaskoczenie, bo faktycznie wszystkie składniki, które mają być odpowiedzialne za chudnięcie, pochodzą z natury.

  1. Zielony jęczmień – “hamuje apetyt”. Opis jego działania sugeruje, że kiedy kapsułka rozpuści się w żołądku, składnik ten uwolniony w kontakcie z wodą i innymi płynami w żołądku napęcznieje i sprawi, że nie będziemy głodni, niczym japońscy żołnierze w czasie drugiej wojny światowej, zajadający się wyłącznie suchym ryżem w głodowych dawkach, który następnie puchł w ich żołądkach. Ponadto składnik swoimi frakcjami nierozpuszczalnymi ma pobudzać pracę jelit i redukować zaparcia. Zaczynając od końca, faktycznie istnieje coś, co ma taką górnolotną nazwę jak frakcje nierozpuszczalne i występuje w zarówno zielonym jęczmieniu, jak i bardzo obficie w naszej diecie. Jest to błonnik, który nie podlega rozpuszczeniu i tym samym w naszych jelitach pełni rolę “szczotki” czyszczącej je. Gdyby producent zapewnił informacje dotyczące ilości tego składnika w kapsułce, moglibyśmy obliczyć dokładnie jego ilość, jednak już teraz mogę stwierdzić, że nie będzie to porcja nawet zbliżona do zalecanej dziennej dawki, która wynosi wg danych Światowej Organizacji Zdrowia około 20-40 gramów. Co do drugiego zastosowania tego składnika, mogę skwitować to tylko prostym: nie, to tak nie działa. Przy małej kapsułce, która zawiera w sobie około grama produktu, nie ma możliwości, aby jakikolwiek składnik napuchł na tyle, aby powodować poczucie sytości. Przy stosowaniu produktu również nie poczułem tego efektu, choć zaobserwowałem coś innego, co chętnie opiszę Wam w sekcji “efekty”.
  2. Pieprz cayenne – tutaj faktycznie mamy do czynienia z cenionym w świecie dietetyki składnikiem. Wpływa on na ograniczenie łaknienia, a także może przyśpieszać metabolizm, co zostało wielokrotnie potwierdzone licznymi badaniami. Ponownie żałuję jednak, że brak jest standaryzacji dotyczącej ilości składników, która pozwoliłaby oszacować, z jaką ilością tego elementu mamy do czynienia.
  3. Garcinia Cambogia – składnik o braku stwierdzonych naukowymi badaniami efektów. Jest co prawda wykorzystywany w suplementach dość powszechnie, jednak w dalszym ciągu nikt nie potwierdził w sposób pewny jego działania. Producent przypisuje mu takie skutki jak zapewnienie uczucia sytości, redukcja chęci podjadania czy obniżenie poziomu cholesterolu.
  4. Zielona kawa – składnik mający zapewnić nam ograniczone przyswajanie energii z glukozy, redukcję cholesterolu oraz energię do ćwiczenia. Te właściwości (poza zapewnieniem energii, co wydaje się mało prawdopodobne) zostały potwierdzone w badaniach, dostępnych tutaj: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3766985/.

Poza wymienionymi, na stronie producenta możemy znaleźć jeszcze informację na temat substancji pomocniczych. Są to między innymi: hypromeloza (składnik kapsułki) czy sole mające zastosowanie przeciwzbrylające, aby proszek w kapsułce pozostał proszkiem.

 

Gdzie kupić?

Cena w aptece

Jeśli po przeczytaniu powyższej recenzji chcecie kupić BurnBooster i zacząć go jak najszybciej stosować, nie mam dla Was dobrych wieści. Niestety nie kupicie go w aptece, bo jest dostępny wyłącznie online. Kiedy szukałem przyczyny takiego stanu rzeczy, na jednej ze stron (nienależących do producenta) natrafiłem na wyjaśnienie, że “producent nie chciał prawdopodobnie przechodzić skomplikowanego i kosztownego cyklu wprowadzania suplementu do aptek”, co mnie niestety mało przekonuje, ale z całą pewnością jest to jakiś punkt widzenia. Produkt jest więc dostępny na oficjalnej stronie wytwarzającej go firmy, oraz na kilku aukcjach na allegro oraz sporadycznie na OLX.

 

OLX i Allegro – sposób na oszczędność

Mimo, że na wymienionych portalach faktycznie możecie zaoszczędzić niekiedy kilka złotych, zdecydowanie odradzam takie działanie. Kupując w aptece (co niestety w tym przypadku jest niemożliwe) otrzymujemy produkt o określonej jakości, którego każda partia musi być przebadana. Na Allegro i OLX nie tylko nie mamy takiej pewności, ale też nie wiemy czy produkt jest oryginalny czy też nie, jakie były warunki przechowywania i ile czasu pozostało nam, zanim suplement się przeterminuje. Pewien kompromis stanowi zamówienie ze strony producenta, który powinien dostarczyć nam najlepszej jakości produkt, a już na pewno. będzie to oryginał.

Cena

W momencie pisania tego artykułu, zarówno na portalach aukcyjnych, jak i na stronie producenta, cena suplementu wynosi 179 złotych za dwa opakowania po 60 kapsułek, czyli zgodnie z przedstawionym wcześniej dawkowaniem, jest to porcja na dwa miesiące. Pamiętajcie jednak o tym, że po uzyskaniu docelowej wagi producent zaleca przyjmowanie suplementu jeszcze miesiąc czy dwa, co sprawi, że jeśli zaufać zapewnieniom, że wystarczą dwa miesiące aby schudnąć, to będziecie musieli i tak zamówić jeszcze dwa opakowania na utrzymanie wagi.

 

Efekty

Po tym nieco długim wstępie, chciałbym w końcu opisać efekty i odpowiedzieć na pytania – czy to działa? Czy BurnBooster to oszustwo? Moim zdaniem, suplement ten jest równie bezskuteczny jak i nieszkodliwy. Przyjmowanie go przez miesiąc czy dwa nie zaszkodzi Wam, ale też nie sprawi, że schudniecie, jak obiecują to sprzedawcy na aukcjach w Allegro.

Picie ponad dwóch litrów wody dziennie, jedzenie odpowiedniej ilości warzyw, wyłączenie spożycia używek czy uprawianie regularnie sportu – tego wszystkiego wymaga od nas stosowanie tego suplementu dla jego skuteczności. Wszystkie te czynności są podstawą jeśli chodzi o trzymanie diety, a nie o chudnięcie jak obiecuje producent “bez wyrzeczeń”. Po takich deklaracjach chciałoby się dostać magiczne remedium, które sprawi, że za miesiąc stanę przed lustrem i powiem “wow, to ja?”, a nie szereg wskazówek rodem z bloga o odchudzaniu. Myślę, że najwięcej w przypadku tego suplementu daje sposób jego dawkowania. Zjedzenie tabletki 20 minut przed posiłkiem może być neutralne i nie wpływać w żaden sposób na łaknienie, ale zapicie jej obficie wodą już z całą pewnością wpłynie na ilość spożytego przez nas jedzenia. Nie bez powodu mówimy dzieciom, że pijemy po jedzeniu.

Dziwi mnie też wymóg dalszej konsumpcji suplementu w dwa miesiące po osiągnięciu docelowej wagi, przedstawiany na stronie producenta. W jaki sposób ma to działać? Czy po schudnięciu od 80 kilogramów do 60, odchudzające właściwości tabletek magicznie zahamują, a zaczną wpływać tylko na zatrzymanie wagi? Szczerze mówiąc – nie wiem.

 

Czy BurnBooster to oszustwo?

Podsumowując – zdecydowanie nie jest to hit i cud, który sprawi że w miesiąc zrzucicie swoją oponkę, ale nie powinien Wam też zaszkodzić.